Recenzja
Są książki, które trzeba czytać z notatnikiem pod ręką i takie, które można sobie po prostu włączyć. “Alchemik” należy zdecydowanie do tej drugiej grupy i to jest jego największa zaleta.
Wasilij Machanienko zabiera nas do świata, w którym ludzkość od tysięcy lat żyje wewnątrz gry. Tajlin Właszycz, zwyczajny młody chłopak, musi odnaleźć się w brutalnej rzeczywistości rządzonej przez Imperatora i bezstronnego boga. Brzmi znajomo ? Owszem, schemat jest dobrze znany każdemu, kto liznął LitRPG. Ale nie o oryginalność tu chodzi.
Chodzi o to, że tej książki słucha się przyjemnie i bez wysiłku. Nie wymaga specjalnej uwagi, nie trzeba się cofać, bo się przegapiło jedno zdanie i cała reszta przestała mieć sens. Idealny towarzysz do prasowania, sprzątania, gotowania czy spaceru z psem – robisz swoje, a fabuła sobie płynie w tle. I to nie jest zarzut, bo dokładnie takiej książki czasem szukam.
Ocena ? Solidny środek stawki. Nie jest to pozycja, którą będę komuś wciskał na siłę i pewnie za rok nie przypomnę sobie połowy imion. Ale swoje zadanie wykonuje wzorowo i po tom drugi z pewnością sięgnę – znowu przy okazji robienia czegoś innego 😉